silnik Stirlinga 300W

o miłości i innych demonach

Temat: Bezpośrednie przetwarzanie energi cieplnej w elektryczną


On Fri, 3 Nov 2006 20:05:45 +0000 (UTC),  Wojciech Puchar wrote:
idealny cykl wymaga jednak:
- sprężenia ośrodka roboczego tylukrotnie aby przez sprężanie jego
temperatura wzrosła do temperatury mniej więcej grzałki. BEZ STRAT

- ogrzania NIECO


Idealny to jest Carnot - nie ogrzewamy, rozprezamy izotermicznie
w stalej temperaturze :-)
Ideal chcial zachowac Diesel.


W praktyce najlepszy jest cykl parowy tzn.
- woda ma względnie dużą gęstość molową jako ciecz przez co energia na
pompowanie wody jest nieduża i nieefektywności pomp nie są aż tak stratne.


No wlasnie, jak to jest - woda jest taka dobra, czy poprostu
najtansza ?

Bo ma tez np wysokie cieplo parowania .. czy straty nie sa wyzsze niz
pompowania ? A rzekome duze sprawnosci silnikow Stirlinga ?


- poprzez serię stopni turbin para ta rozpręża się od tych 300 atmosfer do
gdzieś 0.1 atmosfery (w stosunku do próżni) dając użyteczną energię.


Czy nie powinno byc kilku podgrzewaczy dla realizacji pozadanego
fragmentu izotermicznego?


sprawności dochodzą do 45% więc nie jest tak aż tak źle.


Jak dorzucic wentylator wyciagowy, mlyny weglowe, pompy olejowe,
zuzycie kopalni i transportu, sprawnosc sieci .. to sie zastanawiam
ile sprawnosci zostaje :-)

O ile sie orientuje to najlepsze osiagane sprawnosci obecnie maja
okretowe diesle [52%] i zespoly turbin gazowo-parowych [60%]

J.


Źródło: topranking.pl/1826/bezposrednie,przetwarzanie,energi,cieplnej,w.php


Temat: Dla Bonobo, dobre/niedobre wiesci
Gość portalu: Speedy napisał(a):

> Z tego co wiem, USArmy używała w latach 60-tych (a może i używa nadal?) takiego
>
> polowego generatora prądotwórczego właśnie z silnikiem Stirlinga. Było to
> niewielkie przenośne urządzenie o masie kilkadziesiąt kg i o mocy 3 kW.

znalazłem takie dane, mało pali ale jego moc jest chyba tragicznie mała,
na oko z dziesięc razy słabszy od klasycznego silnka o tej samej masie.

Wysokość: Ca. 600 mm opalanie: Dowolny ( prototyp z gazem propanem)
Podstawa: Ca. 350 x 300 mm chłodzenie: Chłodzenie wodą
Waga, wykonanie aluminowy odlew: Ca. 20 kg spożycie gazu 225 Gramm/Stunde przy 300W mech
Silnik chodzi od 200°C, dla 500W Max. 650°C



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,32,35853566,35853566,Dla_Bonobo_dobre_niedobre_wiesci.html


Temat: Mercedes SLR
"722" nie oznacza mocy silnika tylko numer startowy samochodu Mercedes-Benz 300
SLR, którym Stirling Moss i jego co-driver, Denis Jenkinson startowali w wyścigu
Mille Miglia w 1955 roku (startował o 7.22 a.m.)

wersja "722 Edition" ma 650 KM
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20,48307002,48307002,Mercedes_SLR.html


Temat: Prezes Kaczyński na UJK: źle i kryzys wszędzie


mojeauto.pl | 2009-12-08 (00:00)
Brytyjsko-niemieckim owocem romansu McLarena i Mercedesa jest
supersamochód SLR. Jego cykl życiowy miał trwać siedem lat. W tym
czasie miało powstać 3.500 egzemplarzy. Realia rynkowe były nieco
bardziej brutalne. Mimo tego auto na dobre zapisało się w kartach
historii motoryzacji, zwieńczając dzieło specjalną edycją SLR
Stirling Moss.
Te trzy literki mówią wszystko. SLR w zależności od położenia
geograficznego może oznaczać "sport, light, race", a także "Sport,
Leicht, Rennsport". Dla wszystkich oznacza jednakowo niesamowite
osiągi, ekstremalne wrażenia, najnowszą technologię oraz dużą dawkę
komfortu.
Obie firmy postawiły sobie za cel stworzenie samochodu, który będzie
najlepiej oddawał wizję samochodu supersportowego. Dysponując
ogromnym zapleczem technicznym Mercedesa i równie olbrzymim "know-
how" ze strony McLarena podjęto wyzwanie. Założono, że w brytyjskiej
centrali McLarena w Woking będzie powstawać rocznie 500 egzemplarzy
tego samochodu. Jak łatwo policzyć, przez siedem lat na drogi miało
trafić 3.500 sztuk SLR`a. Rzeczywistość była mniej życzliwa, niż
założenia księgowych. Auto kończy karierę po pięciu latach, a na
drogach jeździć będzie nie więcej jak 2 tysiące egzemplarzy.



(fot. zdjęcie producenta)
Tak naprawdę historia tego modelu zrodziła się w latach
pięćdziesiątych ubiegłego wieku, a nowy model miał być swoistym
hołdem dla Mercedesa 300 SLR, w którym kierowca wyścigowy Stirling
Moss odnosił swe największe sukcesy.

Inżynierowie pracowali w pocie czoła nad stworzeniem konstrukcji o
idealnym rozkładzie mas. Zdecydowano się zamontować silnik
centralnie z przodu, co wymusiło zachwianie proporcji na korzyść
przedniej części nadwozia. Ważący 232 kilogramy, ręcznie składany
widlasty, ośmiocylindrowy motor o pojemności 5,4 litra dzięki
doładowaniu generuje moc 626 koni mechanicznych oraz maksymalny
moment obrotowy o wartości 780Nm. Całość jest przekazywana na tylną
oś za pomocą pięciobiegowej skrzyni AMG SPEEDSHIFT R. Mimo tego, że
konstrukcja samochodu opiera się w głównej mierze na lekkich
materiałach (włókno węglowe, aluminium), całość waży niemal 1,8
tony. McLaren Mercedes SLR mimo wyglądu i osiągów auta
supersportowego, w środku jest bogato wyposażony. Te połączenie nie
przeszkadza jednak w tym by sprint do setki trwał u niego 3,7
sekundy.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,60,104046634,104046634,Prezes_Kaczynski_na_UJK_zle_i_kryzys_wszedzie.html


Temat: Tusk na plakacie jest 20 lat starszy. Akcja Gre...
Nie mówiłem o zarzuceniu prac nad alternatywnymi źródłami energii. Mówię o
ZABAWACH z wiatrakami na koszt podatnika. To, co się teraz cwiczy, po prostu nie
ma najmniejszych szans na znaczące np uniezależnienie Polski od importu surowców
z państw, które chętnie użyją energetycznego straszaka w politycznych celach. To
co teraz robimy, to są ZABAWY. Jeden wiatrak o wysokości 120 metrów optymalnie
osiągnie moc ok 1 MW. Jeden turbozespół w elektrowni, to 1000 MW. Czyli 1000
wiatraków o wysokości 120 metrów przez kilka dni w roku zastąpi 1 turbozespół.
Polska potrzebuje 30 GW czyli 30 000 wiatraków i jeszcze tych elektrowni które
są i dziś, bo na 8760 godzin w roku mamy max 2500 - 1500 godzin wietrznych. A
tymczasem leżą i kwiczą remonty sieci energetycznych (w artykule z GW
przeczytałem, że szacuje się że czeka 50 tys km linii). Na dzień dobry można
odzyskać kilka procent mocy, więcej niż z wiatraków, nie na papierze, ale w
rzeczywistości, do której nie trzeba dopłacać, jak do ekozabawek. No i jakoś nie
ma w tej sprawie petycji zielonych by zamiast jednego przewodu powiesić trzy,
żeby nie było ulotów. Uloty są z gruntu nieekologiczne niezależnie czy
zlikwidowane, czy nie. Trzeba by się rozumieć. Kto wymyślił bio-diesle i inne
takie zabawki łącznie z samochodem na bateryjki, które gdzieś po 100 tys km
trzeba będzie wywalić na śmieci? A czemu nikt ostrzeże jaka będzie cena tych
bateryjek? Czy aby nie będą tak jak te do laptopów tracić pojemności już po 300
ładowaniach czyli przejechaniu jakiś 30-40 tys km? Dlaczego będą lepsze, skoro
to taka sama konstrukcja? Dlaczego ani słowa o silniku Stirlinga? Coś mi się
zdaje, że lobby naftowe jakoś się dogadało z zielonymi w tej sprawie. A z tym
silnikiem zewnętrznego spalania podejrzewam polscy macherzy zmajstrowali by
wersję samochodów na słomę rzepakową. No i akcyzę od paliwa trafiłby szlag.
Niewiele trzeba by to się stało rzeczywistością bo są już maszyny do robienia z
tej słomy peletów. No więc, silnika Stirlinga jakoś nie ma w planach zielonych.
Za mało zielony?
Zwalczmy najpierw techniczne idotyzmy. Ot, w prawie każdym mniejszym sklepie
ława chłodnicza produkując zimno nagrzewa sklep. A instalacja klimatyzacyjna go
pracowicie chłodzi. A może by tak zieloni zrobili jakąś demonstrację, żeby lady
były dostarczane z przyłączem do zewnętrznej chłodnicy, która by wyrzucała
ciepło na zewnątrz? Drobiazg, zlikwidujemy po kilka-kilkanaście kilowatów mocy
na jeden taki sklep. Bo lada chłodnicza wówczas go będzie chłodzić.
Zróbmy najpierw te rzeczy, które przeszkadzają wszystkim, niezależnie od tego
czy co2 czy o2 i jak to się uda, możemy pogadać o ratowaniu Ziemi.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,103955028,103955028,Tusk_na_plakacie_jest_20_lat_starszy_Akcja_Gre_.html


Temat: Parę słów o RTG
Newsuser "Jan Słupicki" <j.slupi@nd.e-wro.plwrote ...


Prawo Stefana-Boltzmanna to znam, ale co ma
piernik do wiatraka ?  Już przy 1000K 300W mocy
elektrycznej (przy sprawności ogniw 20%) miałbyś z
rdzenia o powierzchni ~265cm^2.

[...]
| Zarowka akurat promieniuje w bardzo bliskiej podczerwieni (tuz ponizej
| czerwieni czyli ponizej progu widzialnosci), ale rozkald mocy jest
| planckowski - trzeba ten wykres albo znac, albo sobie go poszukac.

Dalej pytam - w czym problem ?


W temperaturach i materialach!
Efekt fotoelektryczny tez nie zachodzi dla dowolnej dlugosci fali zawsze tak
samo, bo zalezy to od zastosowanych materialow - na dzis udaje sie miec
sprawne fotocele dla bliskiej podczerwieni, a to implikuje potrzebe
rozgrzania czegos do nawet 2000K - to sporo, bo inaczej stracimy na
sprawnosci.


| Nic z tego - nie rogrzejesz tak RTGka, aby w podczerwieni mial maksimum
| emisji - to wyjdzie z 2000K a to sporo.
| Moze jakas specjalna konstrukcja, ale to by bylo troche niebezpieczne.

Przy 1000K masz maksimum dla fali 2,9um (czyli średnia
podczerwień) a są przecież półprzewodniki czułe na falę
10um HgCdTe a nawet więcej (14 um - GeCu). Dodatkowo
można pokryć rdzeń materiałem który emituje w wąskim
paśmie dobranym do wybranego półprzewodnika.


Ze "sa czule" to nie znaczy, ze maja sprawnosc 20% na przyklad i dadza
jakies sensowne napiecie przy malej rezystancji wewnetrznej.


| Wlasnie w tym problem, ze ciepla odpadowego, a w zasadziue strumienia
| ciepla
| (mocy cieplnej) byloby duzo, jakby cos rozgrzac na maksimum emisyjne w
| podczerwieni i stad klopoty materialowe.

W ogniwach termoelekrycznych musisz odprowadzić
95% mocy a tu musiałbyś tylko 80%.


Tak, ale ten rdzen emitujacy mialby ponad 1000K!


Pamiętaj że
nie sama temperatura decyduje ilości ciepła ale
i powierzchnia.


Temperatura w potedze a powierzchnia wprost :)


Nad głową mam żarówkę gdzie żarnik
jest rozżarzony do zdaje się 3000K i nie ma problemów
z odprowadzeniem ciepła bo emituje ona tylko 100W.


Cieplo odprowadza powietrze przez konwekcje - w kosmosie tylko radiacja
pozostaje.


To jest jak z tą zagadką :
Co jest cięższe ? Kilogram kamieni czy kilogram pierza ?
A ostatecznie co za problem z rozgrzanym do 2000-3000K
rdzeniem ? Pluton w postaci tlenku (lub innego węglika :)
w koszulce grafitowej lub wolframowej.


Taki problem, ze jak sie cos zlego podzieje, to sie taki generator rozleci
katastroficznie, a rdzen przepali obudowe :)
Z innej beczki - nie wiem, czy da sie tak rozpedzic reakcje rozpadu tlenku
Pu238, aby takie temperatury uzyskac.


| Nie robi sie, bo proces oparty o zjawisko termoelektryczne jest
| wystarczajaco efektywny i bezpieczny.

Ale jeśli jest proces efektywniejszy (co mogłoby skutkować
lżejszym generatorem o tej samej mocy) to dlaczego nie
jest stosowany ? - to mnie interesuje.


Radioizotopowy silnik Stirlinga - juz napisalem! Jest opracowany, ma 3x
lepsza sprawnosc niz RTG, jest bezpieczny i kilka egzemplarzy w NASA juz
przepracowalo okolo 5 lat ciagle. Czyli maja na czym zabazowac.


| Turbina nie musi pracowac caly czas, ale w szczytach zapotrzebowania
| mocy. Reszte mozna tradycyjnie - za pomoca zjawiska termoelektrycznego
produkowac.

Dwa generatory ? Jeden pełen ruchomych części, włączany raz
na kilka lat w krytycznych momentach - czarno to widzę.


Totez poki co nikt czegos takiego nie zaprojektowal, ale wspomniany
wczesniej silnik Stirlinga (gazy robocze zostaja zawsze w jego wnetrzu) daje
sie latwo skalowac i moze byc grzany i za pomoca Pu238 i reaktorem
rozszczepieniowym i ... skupionymi promieniami Slonca.
Na moj gust to dobry pomysl.


| Byc moze przy jakiejs duzej skali oplacaloby sie konwertowac podczerwien
| poprzez zjawisko fotoelektryczne, ale wowczas reaktor musialby byc
| dobrze stabilizowany (chodzony) czyli potrzebne by byly awaryjne systemy
| chlodzace
| i spore radiatory, bo zgasic go sie "pstryknieciem" nie da.

Wystarczyłoby aby część komory z rdzeniem była wyłożona
lustrzaną powierzchnią. Jakby rdzeń zaczął się przegrzewać
to klapka z lustrami by się otwierała i rdzeń by się schłodził
promieniując w kosmos - można by wykorzystać siłownik
bimetaliczny dla niezawodności.


Problem i tak jest z cieplem odpadowym, jesli jest go duzo - ponad potrzeby,
bo to 80% wydajnosci cieplnej generatora i trzeba to cieplo rozprszac
efektywnie - byc moze poprzez jakis ukald z plynem roboczym cyrkulujacym w
zewnetrznych radiatorach, a wowczas awaria systemu bedzie grozna.

Pomysl z otwieraniem rdzenia to raczej s-f, bo co z promieniowaniem zrobic?


Jednak rdzeń plutonowy jest
na tyle przewidywalny że można z góry policzyć jego wymiary
aby się nie przegrzewał.


Dla mocy rzedu 300kW(elektrycznej) to tak sie robi. Dla wiekszych mocy, to
juz ilosc ciepla odpadowego trzeba aktywnie odprowadzac, bo jest go nadmiar,
ale takich RTGkow wlasnie sie nie robi.
Daje sie np. 3 mniejsze jak w Cassini.


ps. Jaką właściwie ma temperaturę rdzeń plutonowy
w typowych RTG ?


Okolo 500-600 stC (albo kelwinow :) czasami Amerykanie zle przeliczaja z
Ferenchajtow - sprawdze wkrotce).


Źródło: topranking.pl/1837/pare,slow,o,rtg.php


Powered by WordPress, © o miłości i innych demonach